Jak podaje TVN24 (link), Jakub Banaś jeszcze kilka lat temu pracował jako trener biznesowy. Jego kariera mocno przyspieszyła po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych. W 2017 roku został dyrektorem wykonawczym w państwowym koncernie zbrojeniowym PGZ. Rok później został prezesem państwowej firmy Maskpol, produkującej sprzęt dla wojska. A w kwietniu tego roku trafił do państwowego banku Pekao S.A. W opisie profilu w mediach społecznościowych podał, że zajmuje stanowisko pełnomocnika zarządu. Bertold Kittel chciał porozmawiać z Jakubem Banasiem na temat kredytu.

Rozmówca przez telefon poinformował dziennikarza, że skontaktuje się z nim po skonsultowaniu odpowiedzi. Trzy dniu po tej rozmowie reporter otrzymał wiadomość tekstową, w której Jakub Banaś napisał, że zakres pytań narusza dobra osobiste jego i członków jego rodziny, a temat rozmowy narusza chronione prawnie tajemnice ustawowe. Zażądał zaprzestania naruszania jego dóbr osobistych i ingerowania w prywatne życie jego i jego rodziny. Kredytu udzielił państwowy Bank Ochrony Środowiska. Wszelkie informacje na temat procedur są objęte tajemnicą bankową. Marian Banaś nie odpowiedział na pytania, jakie przesłała mu redakcja „Superwizjera”.

Posłowie PO-KO podjęli w poniedziałek interwencję poselską w BOŚ Banku ws. kredytu udzielonego spółce syna b. ministra finansów, szefa NIK Mariana Banasia. Po wizycie w siedzibie banku poinformowali, że niczego się nie dowiedzieli ze względu na tajemnicę bankową. „My tego nie zostawimy” – zadeklarowali.

Jak podaje Dziennik.pl (link), kontrolę poselską w BOŚ Banku próbowali przeprowadzić w poniedziałek posłowie PO-KO: Izabela Leszczyna, Jarosław Urbaniak i Piotr Cieśliński. Przed wizytą w banku powiedzieli dziennikarzom, że chodzi o kredyt udzielony spółce syna Mariana Banasia, Jakuba. Według nich, zabezpieczeniem tego kredytu w wysokości 2,5 mln zł, była kamienica należąca do Banasia. Posłowie chcieli poznać m.in. szczegółowe procedury towarzyszące udzieleniu tej pożyczki.