Kształt polityki zagranicznej II RP w znacznej mierze wynikał konsekwencji procesu kształtowania się granic tego państwa i systemu wersalskiego, który zdecydował o układzie sił w Europie po I wojnie światowej. Część granic państwa polskiego została ukształtowana w wyniku działań wojennych, co wywarło wpływ na dalsze stosunki z sąsiadami: mimo, iż wojna polskosowiecka zakończyła się traktatem ryskim 18 marca 1921, to relacje między tymi krajami pozostały nadal napięte, a władze sowieckie dążyły do zmiany postanowień traktatu. Z tego też powodu, podstawowym celem polityki zagranicznej RP było zabezpieczenie istnienia państwa polskiego w jego niekorzystnym położeniu geopolitycznym między dwoma mocarstwami: Niemcami (przez wzgląd na fakt, iżkwestie sporne – Gdańsk, Warmia, Mazury, Śląsk i Pomorze – zostały uregulowane niezgodnie z oczekiwaniami stron) i ZSRS, oraz przy napiętych stosunkach z innymi sąsiadami: Czechosłowacją (spór o Zaolzie) i Litwą (kwestia Wileńszczyzny). Dobrosąsiedzkie relacje międzywojenna Polska miała jedynie z Rumunią i Łotwą.

Ostateczny kształt ładu wersalskiego w Europie po zakończeniu wojny uzależniony był od rozbieżności między państwami zwycięskiej koalicji. Polska, mimo krytyki niektórych postanowień traktatu z Wersalu, zainteresowana była utrzymaniem jego postanowień. Wobec obojętności Włoch i Stanów Zjednoczonych, a nawet niechęci Anglii wobec spraw polskich, jedynym gwarantem międzynarodowej pozycji Polski stała się Francja, która poszukiwała partnera w miejsce osłabionej i podbitej przez bolszewicką rewolucję Rosji. W lutym 1921 w Paryżu doszło do podpisania polsko-francuskiej deklaracji o przyjaźni i układu politycznego wraz z konwencją wojskową, zgodnie z którą państwa zobowiązywały się do udzielenia pomocy w razie napaści Niemiec na którąś ze stron – Umowa (Dz. U. 1922 nr 63, poz. 563), ustawa o ratyfikacji (Dz.U. 1922 nr 63 poz. 562), wymiana dokumentów (Dz.U. 1922 nr 63 poz. 564). Konwencja wojskowa była tajna (przekład angielski). Omówienie rokowań : Geneza sojuszu polsko-francuskiego i Sojusze polityczno – wojskowe Polski w latach 1919 – 1926. Obie umowy dla ważności wymagały zawarcia umowy gospodarczej, co nastąpiło 6 lutego 1922 (umowa Dz.U. 1924 nr 16 poz. 149, ustawa o ratyfikacji Dz.U. 1922 nr 71 poz. 634, wymiana dokumentów Dz.U. 1924 nr 16 poz. 150).

Parafowany przez Piłsudskiego w czasie jego pobytu w Paryżu układ obejmował konwencję wojskową. Traktat stwarzał korzystniejsze warunki dla Francji, szczególnie w sferze gospodarczej. We Francji widziano potężnego gwaranta pozycji narodowej Polski, zabezpieczającego przed rewizjonistycznymi zapędami Niemiec (Jan Karski, Od Wersalu do Jałty. Wielkie mocarstwa wobec Polski 1919-194, Lublin 1998, s. 88). Republika Weimarska liczyła na rewizję postanowień traktatu na wschodzie, gdy tymczasem bolszewicka Rosja w ogóle nie uznawała traktatu.

Francja oczekiwała spłaty znaczących reparacji wojennych ze strony Niemiec, które miały zrekompensować utracone wierzytelności rosyjskie. Z drugiej zaś strony, osłabiona po wojnie Wielka Brytania liczyła na rozwój eksportu do Niemiec i nawiązanie stosunków handlowych z Rosją (co nastąpiło 16 marca 1921). W tym samym czasie USA, po odmowie ratyfikacji traktatu wersalskiego, zajęły pozycję izolacjonistyczną. Stosunki między Francją a Wielką Brytanią skomplikowały do tego stopnia, iż w 1922 doszło do zwołania konferencji w Genui w sprawie rozstrzygnięcia kwestii związanych z roszczeniami pieniężnymi wobec Rosji oraz niemieckich zobowiązań z tytułu odszkodowań wojennych. Konsekwentna polityka Paryża wobec Niemców i chęć Brytyjczyków do osłabienia pozycji Francji w Europie (zasada równowagi sił na kontynencie europejskim, czyli doktryna, w myśl której żadne z kontynentalnych państw Europy nie może dominować nad pozostałymi) spowodowały powolne kruszenie się ładu wersalskiego. Sytuacja ta została wykorzystana przez dwa, niezadowolone z panującego w Europie ładu międzynarodowego kraje, które dotychczas pozostawały w izolacji: Rosję i Niemcy.

To właśnie te państwa, w trakcie konferencji genueńskiej, zawarły między sobą układ w Rapallo (kwiecień 1922). Dla Polski układ w Rapallo oznaczał nawiązanie porozumienia przez silnych, zainteresowanych rewindykacją terytorialną sąsiadów. Najpierw, 6 maja 1921 zawarły układ handlowy, poprzedzający nawiązanie stosunków. 16 kwietnia 1922 Niemcy i Rosja Radziecka podpisały układ w Rapallo, na mocy którego nawiązały stosunki dyplomatyczne i współpracę ekonomiczno-wojskową. Jan Dąbski skomentował ten traktat 7 lipca 1922: „Traktat w Rapallo jest najgorszą konstelacją, jaka się może w dziejach dla Polski zdarzyć” (Jerzy Krasuski: Między wojnami. Polityka zagraniczna II Rzeczypospolitej. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1985., s. 67)

Poczucie zagrożenia Polski doprowadziło do pogłębienia współpracy polsko-francuskiej, czego dowodzić może m.in. to, iż w maju 1923 francuski marszałek Ferdinand Foch otrzymał buławę marszałka Polski; wspólnie też rozważano akcję militarną przeciw Niemcom, które w tym czasie odmawiały spłaty reparacji (Wojciech Roszkowski: Historia Polski 1914–1994. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 1995., s. 42).

Niepowodzeniem zakończyła się próba utworzenia Związku Bałtyckiego w 1922. 17 marca 1922 roku podpisano w Warszawie porozumienie pomiędzy Polską, Łotwą, Estonią i Finlandią. W konferencji odmówiła udziału Litwa tocząca z Polską spór o Wilno. Parlament fiński odmówił ratyfikacji pod wpływem nacisków niemieckich, tym samym porozumienie nie nabrało mocy. Stabilności polityki zagranicznej Polski nie wzmacniały liczne kryzysy rządowe oraz związane z nimi zmiany na stanowisku ministra spraw zagranicznych. Kryzys gospodarczy w Niemczech, wraz z niebezpieczeństwem komunistycznej rewolucji, doprowadziły do wstrzymania spłaty reparacji wojennych, zaś w sierpniu 1924 w Londynie przyjęto plan Dawesa, który zakładał rozłożenie spłat odszkodowań i pomoc w odbudowie gospodarki niemieckiej. Również polityka francuska wobec Niemiec, od czasu zwycięstwa lewicy w wyborach 1924, stała się bardziej ugodowa. Ugodowość mocarstw zachodnich wobec Republiki Weimarskiej została ucieleśniona 16 października 1925, gdy podpisano Traktat z Locarno obejmujący swoją treścią gwarancje, w tzw. pakcie reńskim, dla granic Republiki Francuskiej i Królestwa Belgii z Niemcami. Gwarantami układu były także Wielka Brytania i Włochy. Polska i Czechosłowacja otrzymały jedynie gwarancje francuskie, ale zawarły też z Rzeszą traktaty koncyliacyjno-arbitrażowe. Minister Skrzyński podpisał układy, wychodząc z założenia, iż ewentualne protesty mogłyby jedynie pogorszyć sytuację Polski (Krasuski, op. cit., s. 100).

Jednocześnie Niemcy otrzymały stałe miejsce w Radzie Ligi Narodów, którego nie otrzymała Polska (wybierana jednak od 1926 w drodze głosowania). Układ ten był sukcesem niemieckiej polityki zagranicznej, szczególnie Gustawa Stresemanna, niemieckiego szefa resortu dyplomacji w latach 1923-1929. Locarno oceniane jest jako przegrana Polski, gdyż układ ustalał nienaruszalność jedynie granica francusko-niemieckiej i belgijsko-niemieckiej, bez zapewnienia takich samych gwarancji dla wschodniej granicy Niemiec. W analogicznej sytuacji do Polski znalazła się zatem Czechosłowacja (Józef Kukułka, Układy lokarneńskie a bezpieczeństwo zachodnich granic Polski, : „Zeszyty Naukowe” 1955, nr 1).

Po wstępnej akceptacji przez Francję niemieckiej propozycji dotyczącej gwarancji jej granicy z Niemcami, polski szef dyplomacji starał się uzyskać od państw zachodnich potwierdzenie w ostatecznej treści traktatu polskich interesów, zagrożonych przez niemieckim rewizjonizmem. Skrzyński nie poparł popieranej przez większość polskiej prasy koncepcji bojkotu udziału Polski w negocjacjach, twierdząc, że „zupełna abstynencja przy zawieraniu układu o tak ogólnym europejskim znaczeniu byłaby połączona ze znaczną szkodą dla interesów Polski i jej położenia międzynarodowego”. Przez swój aktywny udział w rokowaniach chciał „wpoić Anglii przekonanie o walorach Polski jako dodatniego współczynnika pokoju i stabilizacji na kontynencie” oraz „stworzyć podstawę do odprężenia stosunków na naszej granicy wschodniej” (Piotr Wandycz, Aleksander Skrzyński. Minister spraw zagranicznych II Rzeczypospolitej, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych 200).

W trakcie podróży do Londynu i Paryża próbować przedstawić polski punkt widzenia, usiłując jednocześnie zagwarantować, iż Polska nie stanie na przeszkodzie do umocnienia pokoju na kontynencie europejskim. Po powrocie do Warszawy Skrzyński zagwarantował zaniepokojonych posłów na Sejm, że nigdy nie dopuści do podania w wątpliwość przez społeczność międzynarodową integralności polskich granic. Jak powiedział: „Polska nie wątpi i wątpić nie może ani w świętość swoich praw, ani w swoją sojuszniczkę Francję, ani w siebie, we wolę spokojną stanowczą, niezłomną swego ludu, który chce żyć w swoich granicach i gotów umierać na swoich rubieżach”.

Natomiast w opublikowanym przez „Bellonę” tekście, zatytułowanym „Istota i znaczenie Paktu Gwarancyjnego” podkreślił, iż pomimo tego, że Polska nie sprzeciwi się żadnym rozwiązaniom, mającym na celu pokojowe rozwiązanie konfliktów międzynarodowych, to jest „powołana z racji swych doświadczeń historycznych i położenia geograficznego do niezmiernie odpowiedzialnej roli niezbędnego członka wszystkich kombinacji mających na celu stworzenie gwarancji pokoju powszechnego. W ręku Polski znajduje się klucz do rozwiązania zagadnienia bezpieczeństwa europejskiego – każda kombinacja, która stałaby się to ignorować, skazana by była z góry na kompletne niepowodzenie” (Locarno z perspektywy siedemdziesięciu lat : materiały konferencji która odbyła się w Szczecinie 19 i 20 października 1995 roku / pod red. Marka Baumgarta).

Skrzyński podjął próbę wzmocnienia polskich interesów poprzez zbliżenie z Czechosłowacją, która również była zagrożona roszczeniami niemieckimi. Wizyta czechosłowackiego ministra spraw zagranicznych Edwarda Beneśa w Warszawie nie przyniosła jednak przełomu. Beneś wyrażał opinię, iż nie wierzy w stałość polsko-niemieckich granic i na miejscu Polaków oddałby „korytarz” i starał się uzyskać dojście do Bałtyku przez Kłajpedę. Przejściowe zbliżenie polsko-czechosłowackie, wyrażone w fakcie wzajemnych wizyt wizyty ministrów spraw zagranicznych, nie trwało jednak długo. Na sytuacji międzynarodowej obu państw niekorzystnie zaciążyła proniemiecka polityka Wielkiej Brytanii. Ponadto Czechosłowacja wyraźnie dystansowała się od Polski i próbowała nawiązać bezpośrednie rozmowy z Republiką Weimarską. W połowie czerwca 1925 Francja, działając w porozumieniu z Wielką Brytanią, ustosunkowała się wobec niemieckiej propozycji. Zgadzając się na zawarcie traktatu gwarantującego nienaruszalność zachodnich granic Niemiec oraz przewidzianych w niej umów arbitrażowych (dotyczących relacji Niemiec z Pragą i Warszawą) wskazywano, że wszelkie umowy powinny być gwarantowane przez wszystkich sygnatariuszy układu. Minister Skrzyński chciał uzyskać od Paryża zapewnienie, iż przygotowany pakt nie ograniczy prawa Republiki Francuskiej do wystąpienia przeciwko Niemcom w razie zagrożenia przez nie Polski, zgodnie z podpisanym w 1921 sojuszem polsko-francuskim.

Na początku października 1925 roku polska delegacja z ministrem Skrzyński na czele dotarła do Locarno. Stanowisko przedstawicieli RP oparte było na trzech założeniach: „1. bezpieczeństwo zachodnie jest nieodłącznie od bezpieczeństwa wschodniego; jedno nie może być zapewnione jeśli drugie nim nie jest; 2. arbitraż musi być oparty na prawie międzynarodowym, a więc na istniejących traktatach; 3. przyszły pakt winien wykluczać uciekanie się do wojny jako środka do rewizji traktatów”. Delegacje polska i czechosłowacka nie brały udziału w obradach, podczas których negocjowano pakt reński. Obydwa przedstawicielstwa zostały zaproszone na salę obrad dopiero, kiedy rozpoczynano negocjacje na temat wschodnich traktatów arbitrażowych.

Postulaty zaprezentowane przez stronę polską zawierały stwierdzenie wykluczające wojnę i niemożność modyfikacji traktatów bez obopólnej zgody. Propozycja ta natychmiastowo odrzucona przez stronę niemiecką. W skutek tego przyjęto francuskie rozwiązanie kompromisowe, nie uwzględniające jednak założeń polskiej propozycji. Przed podpisaniem umowy polski minister w depeszy do prezesa rady ministrów zapewniał, że zostały spełnione wszystkie polskie postulaty, a sojusz z Francją został „wzmocniony o żyro Anglików i lewicy francuskiej”. W dniu 16 października 1925 parafowane zostało pięć konwencji i traktatów (pakt reński, konwencje arbitrażowe między Niemcami a Francją i Belgią, traktaty arbitrażowe między Niemcami a Polską i Czechosłowacją). Francja podpisała również traktaty gwarancyjne z Polską i Czechosłowacją. Po powrocie do Polski Skrzyński, w wywiadzie dla „Kuriera Warszawskiego”, podtrzymał swój optymistyczny stosunek do rezultatu konferencji, kładąc szczególny nacisk na to, że „przede wszystkim idea pokojowa odniosła w niej sukces”. W sprawozdaniu przedstawionym na Radzie Ministrów przedstawiał, iż „układy locarneńskie należy oceniać jako krok w kierunku stworzenia systemu bezpieczeństwa opartego o zasady Paktu Ligi Narodów. Fakt, iż Polska partycypuje na równi z innymi mocarstwami w tym nowym systemie politycznym, podnosi jej prestige, a równocześnie daje jej możność intensywnej współpracy z państwami zachodnimi nad pokojem i odprężeniem stosunków w Europie”.

W rzeczywistości w Locarno polska dyplomacja poniosła porażkę. Rezultat konferencji podał w wątpliwość najważniejsze jak dotąd partnerstwo polityczne i militarne – sojusz z Francją z lutego 1921. W opinii szefa sztabu Generalnego gen. Stanisława Hallera „traktaty podpisane w Locarno nie potwierdziły nienaruszalności polskich granic, traktat arbitrażowy nie wykluczył możliwości wojny, a pomoc francuska ujęta w ramy Ligi Narodów daje możliwość niekorzystnych interpretacji”. Z kolei obecny w Locarno płk. Tadeusz Kutrzeba stwierdził, że o skuteczności francuskich zobowiązań wobec Polski „nie będą decydowały słowa traktatów, lecz przede wszystkim duch tego przymierza, albowiem do zbrojnego współdziałania Francji z Polską potrzeba nie tylko prawno-politycznej podstawy, lecz przede wszystkim woli czynnej wystąpienia”. Mimo mocnej krytyki osiągnięć Skrzyńskiego w Locarno, polski szef dyplomacji został w listopadzie 1925 roku , po upadku gabinetu Władysława Grabskiego, premierem rządu, opartego o szeroką koalicję różnych ugrupowań, od endecji po PPS. W marcu 1926 Sejm RP ratyfikował traktaty locarneńskie, rozumiejąc, że jakościowe rozróżnienie pomiędzy gwarancjami nienaruszalności granic Republiki Weimarskiej na zachodzie a wschodzie nie wynikało z błędów polskiej dyplomacji, ale przede wszystkim z położenia geopolitycznego, którego Polska nie miała szans zmienić. W wyniku rozbieżności między partiami koalicyjnymi Skrzyński złożył dymisję swojego rządu w dniu 5 maja 1926.

Bez wątpienia polską myśl polityczną tego okresu charakteryzował niedowład planowania strategicznego; nie brano pod uwagę rozwiązań poniekąd nietypowych, niezgodnych z obowiązującą doktryną. Nawet niektóre słuszne przedsięwzięcia w wysiłku umacniania państwa wobec partnerów obcych, obciążyć miały wkrótce balasty doktryny. Nazwano to polityką równowagi. Politykę Piłsudskiego i Becka, wchodzącego w rolę już nie tylko wykonawcy, ale też w zakresie zewnętrznym kontynuatora i wyznaczonego następcy streścić można w kilku słowach: ani kroku dalej poza pakt o nieagresji – ograniczyć się do taktyki, by zyskać czas na wypracowanie decyzji o znaczeniu strategicznym.