Papież Franciszek ujawnił nowe nominacje kardynalskie, ale nie ma wśród nich żadnego biskupa z Polski. Wśród nowych „książąt Kościoła” kolejny już raz zabraknie Polaków, choć Polska jest najsilniejszym bastionem katolicyzmu w Europie i obfitym źródłem kościelnych dochodów.

 „To osłabia wizerunkowo Kościół w Polsce w oczach opinii katolickiej”, pisze Adam Szostkiewcz, publicysta „Polityki”. Jego zdaniem, szczególnie uderza brak nominacji kardynalskiej dla arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, następcy Jana Pawła II na urzędzie biskupa krakowskiego.

Wśród polskich hierarchów i tzw. kościoła rydzykowego abp Jędraszewski uchodzi za ikonę. Choć w sondażu opinii publicznej większość Polaków negatywnie oceniła jego słowa o „tęczowej zarazie”, krakowski hierarcha otrzymał silne wsparcie od całego Episkopatu, potwierdzone w oficjalnym komunikacie.

„Wydaje się, że polscy hierarchowie są ofiarami swoich konserwatywnych, tradycyjnych i wojtyliańskich poglądów”, pisze publicysta katolicki Tomasz Terlikowski. „Franciszek od dawna pokazuje, że takich hierarchów na kardynałów mianuje niechętnie”.

Kolegium kardynalskie wybiera papieża, a polski konserwatywny Kościół ma coraz mniej do powiedzenia w tym gronie – wkrótce tylko trzech polskich kardynałów będzie miało prawo głosu.

Wielu watykanistów uważa, że symbolem nowego otwarcia w Kościele katolickim jest nominacja arcybiskupa Matteo Zuppiego z Włoch, który bywa nazywany  „zwolennikiem” osób LGBT i ich obecności w Kościele. Włoski hierarcha wielokrotnie apelował o szacunek wobec mniejszości seksualnych.

Zdaniem Adama Szostkiewicza, Franciszek lepiej niż polscy hierarchowie rozumie problemy, które nękają Kościół – religijne fundamentalizmy i wewnętrzny kryzys na tle pedofilii. I to one są są prawdziwym wyzwaniem dla Kościoła, a nie „rzekome ataki ze strony «neomarksistowskiej i tęczowej» zarazy”.

Źródła: wiadomosci.wp.pl, szostkiewicz.blog.polityka.pl,  facebook.com/tomasz.terlikowski